Flora fizjologiczna pacjenta i personelu, czyli kiedy „norma” staje się ryzykiem zakażenia?
Kolonizacja, dysbioza i „wrota zakażenia” w praktyce oddziałowej - co realnie ogranicza zakażenia związane z opieką zdrowotną.

Mikrobiota pacjenta i personelu to „normalny” ekosystem, bez którego nie da się żyć. Problem zaczyna się wtedy, gdy w szpitalu zmieniają się warunki gry: przerwana ciągłość skóry, cewnik, intubacja, antybiotyki, zabieg, obniżona odporność. Wtedy to, co było ochroną, potrafi stać się paliwem dla zakażenia: endogennego (z własnej flory pacjenta) albo przeniesionego rękami, sprzętem czy środowiskiem. Poniżej krótkie i praktyczne podsumowanie tego tematu.
Flora fizjologiczna, czyli mikrobiota, towarzyszy nam od urodzenia. Zasiedla skórę, jamę ustną, nosogardło, przewód pokarmowy i drogi moczowo-płciowe. W warunkach zdrowia działa jak tarcza: zajmuje miejsce, ogranicza namnażanie drobnoustrojów chorobotwórczych, wspiera odporność i pomaga utrzymać równowagę w środowisku skóry i błon śluzowych. W szpitalu ten sam „normalny” układ może jednak zacząć pracować przeciw pacjentowi. Nie dlatego, że mikrobiota nagle się „psuje”, tylko dlatego, że zmieniają się warunki i pojawiają się wrota zakażenia, zaburza się bariera ochronna, a organizm staje się bardziej podatny.
W szpitalu „norma” zamienia się w ryzyko, gdy spełnione są trzy warunki:
- jest źródło drobnoustrojów (własna flora pacjenta albo flora personelu)
- są wrota zakażenia (rana, dren, cewnik, dostęp naczyniowy, rurka intubacyjna, uszkodzona skóra i/lubbłony śluzowe, maceracja w fałdach skóry, odparzenia, mikropęknięcia naskórka)
- zawodzi bariera lub równowaga (dysbiozy (zaburzenie równowagi jelitowej) po antybiotyku, immunosupresja, niedożywienie, ciężki stan, długi pobyt, intensywna terapia)
To podejście jest bardzo „oddziałowe”: nie walczymy z mikrobiotą jako taką, ograniczamy sytuacje, w których może przejść z roli ochronnej do roli sprawczej.
Kolonizacja a zakażenie. Różnica, która zmienia wszystko
Kluczowe jest rozróżnienie kolonizacji i zakażenia. Kolonizacja oznacza obecność drobnoustrojów na skórze lub błonach śluzowych bez objawów choroby. Pacjent (albo pracownik) może być skolonizowany gronkowcem złocistym, także szczepem lekoopornym, i nie mieć żadnych dolegliwości.
Taka osoba może jednak przenosić drobnoustroje dalej lub, przy sprzyjających warunkach, „uruchomić” zakażenie u siebie. Zakażenie zaczyna się wtedy, gdy dochodzi do reakcji zapalnej i pojawiają się objawy kliniczne, miejscowe lub ogólne.
Dla pielęgniarki i położnej ta różnica zmienia podejście: kolonizacja to przede wszystkim temat ryzyka transmisji i profilaktyki, a zakażenie wymaga już działań terapeutycznych, intensywnego monitorowania oraz rzetelnej dokumentacji.
W szpitalu spotykamy dwa podstawowe drogi: zakażenia endogenne i egzogenne.
Zakażenie endogenne startuje „z własnego zasobu” pacjenta - skóra, jelita i nosogardło są naturalnym rezerwuarem, a gdy pojawia się rana, dren lub dostęp naczyniowy, flora ma szansę przejść do miejsc, które powinny pozostać jałowe. To dlatego np. w zakażeniach miejsca operowanego, zakażeniach związanych z dostępami naczyniowymi czy zakażeniach ran często odnajdujemy drobnoustroje typowe dla skóry i błon śluzowych.
Zakażenie egzogenne z kolei wynika z przeniesienia drobnoustrojów z otoczenia, z rąk personelu, z powierzchni i sprzętu współdzielonego. W praktyce oba mechanizmy często się mieszają: nawet jeśli źródłem jest flora pacjenta, to „transport” odbywa się poprzez ręce, rękawiczki, elementy wyposażenia albo nie do końca skutecznie dekontaminowany sprzęt. WHO wprost opisuje, że higiena rąk redukuje transmisję patogenów w opiece zdrowotnej, a „5 momentów” (o których napiszemy poniżej) porządkuje, kiedy ręce są krytycznym ogniwem.
Kiedy „norma” staje się ryzykiem, czyli najczęstsze sytuacje kliniczne
Przerwana ciągłość skóry i „mikro-uszkodzenia” - skóra jest największą barierą ochronną, ale na oddziale codziennie obserwujemy sytuacje, które tę barierę osłabiają: odleżyny, otarcia, pęknięcia, macerację wokół stomii, odparzenia, zmiany grzybicze w fałdach, wilgotne środowisko pod opatrunkiem, a także mikrourazy po częstym myciu czy drażniących preparatach. U pacjenta to prosta droga do nadkażenia rany lub rozwoju zapalenia tkanek. U personelu mikropęknięcia skóry dłoni to nie tylko dyskomfort – to zwiększone ryzyko gorszej tolerancji preparatów do higieny rąk i spadku jakości tej higieny, a więc w praktyce słabsze „domykanie” łańcucha transmisji.
W praktyce pielęgniarskiej: pielęgnacja skóry i ochrona bariery (emolienty, właściwe środki myjące, szybkie osuszanie fałdów, profilaktyka maceracji) to profilaktyka zakażeń równie realna jak antyseptyka.
Sprzęt inwazyjny = nowe „wrota” - cewnik pęcherzowy, wkłucie obwodowe i centralne, dren, PEG, rurka tracheostomijna, intubacja, tworzą sztuczne wrota zakażenia. Im dłużej utrzymujemy sprzęt, tym trudniej utrzymać idealną czystość mikrobiologiczną i tym większe ryzyko kolonizacji oraz powstania biofilmu. Biofilm działa jak tarcza dla drobnoustrojów: chroni je przed odpowiedzią immunologiczną i utrudnia skuteczne usunięcie.
Z punktu widzenia praktyki pielęgniarskiej jeden z najskuteczniejszych ruchów profilaktycznych bywa banalny: codziennie zadawać pytanie, czy dany sprzęt jest nadal potrzebny i jeśli nie, to warto dążyć do usunięcia zgodnie z decyzją lekarską i procedurą oddziału.
Antybiotykoterapia i dysbiozy, szczególnie jelita - antybiotyki są często konieczne, ale zaburzają florę ochronną. Wtedy mikrobiota przestaje stabilizować środowisko, a pojawia się przestrzeń dla drobnoustrojów oportunistycznych. Klinicznie widzimy to w postaci biegunki poantybiotykowej, a w części przypadków w ciężkich zakażeniach o charakterze jelitowym. Dla personelu ważne jest, by szybko łączyć kropki: antybiotyk + hospitalizacja + biegunka to sygnał, że trzeba myśleć o ścieżce diagnostycznej, izolacji i rygorystycznym reżimie higienicznym zgodnie z procedurą placówki.
Obniżona odporność i ogólny „deficyt fizjologiczny” pacjenta - onkologia, hematologia, sterydoterapia, leczenie biologiczne, ciężkie zakażenia, wyniszczenie, cukrzyca, niewydolności narządowe - tu granica między kolonizacją a zakażeniem jest cieńsza. Nawet mała próbka patogenów może uruchomić zakażenie.
Długi pobyt i wpływ środowiska szpitalnego - szpital to miejsce o wysokiej „presji drobnoustrojowej” (więcej szczepów lekoopornych, częściej antybiotyki, więcej procedur). Flora personelu rzadko jest problemem sama w sobie. Problemem staje się wtedy, gdy tworzy się możliwość przeniesienia drobnoustrojów między pacjentami albo na wrażliwe miejsca u tego samego pacjenta. Najbardziej „praktyczne” czynniki ryzyka to dłonie i rękawiczki. Higiena rąk nie jest kwestią liczby myć, tylko trafienia w właściwy moment: przed kontaktem z pacjentem, przed procedurą aseptyczną, po ryzyku kontaktu z płynami ustrojowymi, po kontakcie z pacjentem i po kontakcie z jego otoczeniem. Właśnie te momenty najczęściej „wypadają” w pośpiechu. Rękawiczki dodatkowo potrafią dawać złudne poczucie bezpieczeństwa: jeśli dotkniemy nimi łóżka, pompy, klamki, a potem opatrunku czy wkłucia, to transmisja odbywa się tak samo, jak gołą dłonią. Rękawiczka ma sens, gdy jest elementem całego rytuału: higiena rąk, założenie, wykonanie czynności, bezpieczne zdjęcie, ponowna higiena rąk i dekontaminacja sprzętu.
W codziennej pracy oddziałowej często zawodzą „małe” czynności, które wydają się zbyt drobne, by robić z nich wielką procedurę. Przepłukanie dostępu, poprawienie opatrunku, szybkie podłączenie kroplówki, ocena miejsca wkłucia, wymiana elementów drenażu – właśnie tu najłatwiej o skrót w aseptyce. Jeśli mamy pamiętać jedną rzecz, to tę: każdy kontakt ze sprzętem inwazyjnym traktuj jak kontakt z potencjalnym „mostem” między florą skóry a krążeniem, drogami moczowymi czy raną.
Środowisko szpitalne - sprzęt współdzielony i często dotykane powierzchnie to cichy motor transmisji: pulsoksymetry, mankiety, termometry, stetoskopy, piloty, poręcze, stoliki, pompy, wózki zabiegowe. Jeżeli nie ma jasnych zasad, kto i kiedy dezynfekuje, odpowiedzialność „rozmywa się” i flora zaczyna krążyć po oddziale. Z perspektywy epidemiologii szpitalnej bardzo wiele ognisk zaczyna się nie od „braku wiedzy”, tylko od braku prostego systemu: konsekwentnej dekontaminacji sprzętu między pacjentami oraz spójnej higieny rąk w momentach krytycznych.
Co zatem zrobić, żeby flora została florą, a nie przestała być „tłem” i stała się sprawcą?
Praktyczne zasady ograniczania ryzyka sprowadzają się do kilku podstawowych, konsekwentnie wykonywanych działań:
- dbanie o barierę skóry pacjenta: profilaktyka odleżyn, szybkie osuszanie, unikanie maceracji, dobór właściwych opatrunków, obserwacja zmian zapalnych i reagowanie zanim pojawi się ropny wysięk czy martwica
- dbanie o własną skórę dłoni - bo to warunek dobrej higieny rąk przez cały dyżur i przez cały tydzień, a nie tylko w dni, kiedy „skóra daje radę”. Mogą to być np. np. pielęgnacja dłoni, zgłaszanie zmian skórnych, dobór preparatów tolerowanych przez skórę (żeby nie wchodzić w błędne koło pęknięć i gorszej higieny rąk)
- trzymanie się zasad aseptyki przy sprzęcie inwazyjnym i codzienne „przeglądowe” myślenie - codziennie zadawanie pytania: „czy cewnik/dostęp jest nadal potrzebny?”
- porządek w sprzęcie i dezynfekcji: jasne reguły, czym dezynfekujemy, jak długo, kiedy, gdzie odkładamy czyste elementy, kto sprząta powierzchnie wysokiego dotyku.
- adekwatne środki ostrożności i izolacji w sytuacjach zwiększonego ryzyka, zgodnie z procedurami placówki i zaleceniami zespołu kontroli zakażeń.
Najkrótsza ściąga: kiedy mam zapalić „czerwoną lampkę”?
Najkrótsza „czerwona lampka” na dyżurze zapala się wtedy, gdy pacjent ma jednocześnie wrota zakażenia i czynnik obniżający odporność lub równowagę mikrobiologiczną. „Lampka” zapala się, gdy występuje kombinacja:
• sprzęt inwazyjny / rana / zabieg,
• antybiotykoterapia lub biegunka,
• immunosupresja / ciężki stan / długi pobyt,
• objawy miejscowe lub ogólne (gorączka, zaczerwienienie rany, ropny wysięk, zmiana zapachu, spadki ciśnienia, splątanie u starszych),
• krążenie patogenu alarmowego w oddziale (informacja od Zespołu Kontroli Zakażeń).
Wtedy flora przestaje być „tłem”, a staje się realnym ryzykiem, które można ograniczyć działaniami natychmiastowymi (higiena rąk w odpowiednim momencie, aseptyka, sprzęt, izolacja, szybkie zgłoszenie).
Źródła:
Rozporządzenie Ministra Zdrowia z dnia 23 grudnia 2011 r. w sprawie listy czynników alarmowych, rejestrów zakażeń szpitalnych i czynników alarmowych oraz raportów o bieżącej sytuacji epidemiologicznej szpitala. – z późniejszymi zmaianami. https://isap.sejm.gov.pl/isap.nsf/DocDetails.xsp?id=WDU20112941741 dostęp: 30.01.2026
Hryniewicz W. Martiosian G. Ozorowski T. Pawlik K. Deptuła A. Zakażenia Clostridioides difficile: epidemiologia, diagnostyka, terapia, profilaktyka. 2018 https://antybiotyki.edu.pl/wp-content/uploads/Rekomendacje/clostridium-difficile-2018-3_12_net.pdf dostęp: 30.01.2026
CDC. Clinical Overview of Methicillin-resistant Staphylococcus aureus (MRSA) in Healthcare Settings 2025. https://www.cdc.gov/mrsa/hcp/clinical-overview/index.html dostęp: 2.02.2026
WHO. Five moments for hand hygiene 2021. https://www.who.int/publications/m/item/five-moments-for-hand-hygiene dostęp: 2.02.2026
WHO. WHO Guidelines on Hand Hygiene in Health Care 2009. https://www.who.int/publications/i/item/9789241597906 dostęp: 2.02.2026
zdjęcie : Adobe Stock
Materiał ma charakter edukacyjny i jest przeznaczony dla profesjonalistów medycznych. Nie stanowi porady medycznej ani wiążącej interpretacji prawnej. Postępowanie w konkretnym przypadku należy dostosować do stanu pacjenta, obowiązujących procedur w danym podmiocie leczniczym oraz aktualnych wytycznych i przepisów.




























